6 Responses

  1. kaps
    kaps
    28 maja 2011 at 22:39 | | Reply

    „Wreszcie czy w ogóle musisz mieć telewizor?” trochę denerwują mnie takie stwierdzenia … idąc tym tokiem rozumowania, można obyć się nawet bez lodówki:) oczywiście na upartego … Nie popadajmy w skrajności , w końcu od życia tez nam się coś należy … nie tylko ciułanie a na starość , gdy już na nic nie będziemy mieć ochoty, możemy tego żałować … Oszczędzanie OK , ale w granicach zdrowego rozsądku. Pozdrawiam

  2. Sound
    Sound
    14 czerwca 2011 at 11:12 | | Reply

    Odnośnie TV, wracam z pracy, siadam po obiadku i co widzę, przez pierwsze 10 kanałów same reklamy, kolejne 10 kanałów, 5 do 15 min oglądania i znowu reklamy trwające 5- 7 min. Przełączanie kanałów i wyłączenie na końcu TV traktujemy jako rytuał, który musi się odbyć. Ludzie traktują TV często jako radio, nie oglądają ale słuchają (np przy gotowaniu), oczywiście większość to dalej reklamy. Większość z nas to telewizyjne lemingi.
    Zakup TV jak najbardziej tak, ale wówczas gdy nasze zainteresowania to kino, obróbka video ect, jako urządzenie podpięte do komputera. Kupować po to aby telewizorem zabić czas, to czysta głupota. A co do ilości cali, zasada odległości to 4 do 5 przekątnych ekranu, jeśli ktoś musi wodzić wzrokiem na filmie aby uchwycić prawą lub lewą część kadru to składam kondolencję.
    Są miliony tematów jakie możemy rozwijać poprzez swoje zainteresowania, oglądanie TV dla zabicia czasu to nie hobby, to okradanie siebie z życia.
    Miesięcznie wydajemy w miastach od 80 – 120 zł na usługi wiązane, czyli np kablówka, internet, telefon. I oczywiście często trzeba płacić za 50 kanałów kablówki żeby mieć internet, co jest szczytem chamstwa.
    Oczywiście nie można wykupić samego kanału HBO, trzeba posiadać najwyższy pakiet często 100 kanałów aby mieć ten jeden, kolejna bzdura i lemingowanie odbiorcy.

  3. Piotr
    25 czerwca 2011 at 11:48 | | Reply

    To fakt, niestety zachcianek jest coraz więcej. Wszystko do nas krzyczy z półek „kup mnie!” Przerobiłem to na własnej skórze, kiedy oszczędzałem na dom potrafiłem żyć na rozsądnym poziomie i odkładać systematycznie przy średnich zarobkach.
    Dzisiaj zarabiam kilka razy więcej, a oszczędności niestety rosną w słabym tempie lub wcale. Wiąże się to również z tym że życie podrożało, służby zdrowia bezpłatnej już prawie nie ma, dentysta, ginekolog, specjaliści dla dzieci – wszystko kosztuje, do tego jeszcze rozwój dzieciaków, jakieś wczasy, drożejące paliwo i ciężko budować aktywa. Ale co zrobić trzeba szukać dodatkowych szans na dochód pasywny – w tym upatruję lepszej i perspektywicznej przyszłości. Świetny blog. Pozdrawiam.

Leave a Reply