7 Responses

  1. Richmond
    Richmond
    12 grudnia 2011 at 20:49 | | Reply

    Ja to nazywam budzetowaniem, a nie notowaniem wydatkow. Mam juz arkusz i przewidywane kwoty wydatkow i potem na koniec miesiaca uzupelniam arkusz z wyciagu elektronicznego.

    A budzet prowadze juz od kilku lat i nie znudzilo mi sie.

  2. Piotr
    Piotr
    13 grudnia 2011 at 01:36 | | Reply

    Prowadzę zapiski odnośnie moich przychodów i rozchodów od 2008 roku. Co roku coś tam ulepszam w swym arkuszu. Takie dosyć dokładne zapiski prowadzę od końca 2009 czyli już praktycznie mam dokładne wyniki odnośnie dwóch ostatnich lat. Wydatki na jedzenie, ubranie, tzw. opłaty stałe czyli: abonament za tel., wynajem mieszkania, woda, prąd; wydatki inne czyli przedmioty użytkowe: telewizor, czajnik, szklanki, ale tez prezenty dla innych. … Według mnie po dwóch latach nie powinno sie takich zaspisków zaprzestać, bo dopiero wtedy cała zabawa się zaczyna. Co może nam powiedzieć rok zapisywania wydatków? tylko tyle ile wydarzyło się przez rok. W statystyce rok to w sumie niewiele i odważne jest stwierdzenie, że teraz już wiem wszystko i nie musze nic notować. Poza tym sztywne przywiązanie się do miesięcznych okresów rozliczeniowych – zakładanie z góry, że na początku miesiąca ustalę sobie granicę wydatków np. na jedzenie i żeby się waliło i paliło to jej nie przekroczę – jest według mnie błędne. Na wakacjach wydam pewnie na jedzenie więcej, a wgrudniu wydam pewnie więcej na prezenty – niby oczywiste, ale skoro oczywiste to po co zapisywać, skoro „ja i tak wiem lepiej”. Statystyki, analizy, bilanse nie zostały wymyślone wczoraj, i podważanie ich sensu jest dosyć odważną tezą. Albo autorowi się nie chce, albo mu się wydaje, że wie lepiej. Ale najważniejsze to widzieć efekty i mieć zabawe w tym co się robi.

    Ja zapisuję dalej. Pozdrawiam.

  3. Kamil
    13 grudnia 2011 at 17:41 | | Reply

    Same here, już ponad 2 lata notuje dokładnie wszystkie przychody i wydatki i największą frajdę sprawia mi podsumowanie całego roku, nie chciałbym z tego zrezygnować bo po prostu lubie sobie codziennie podsumować to ile wydałem, a też nie zdarza mi się wcale, że wydaje w sklepie więcej niż bym chciał, bo zawsze mam listę zakupów ze sobą…

    Imho notowanie wydatków jest ok, tak samo budżetowanie, nie zajmuje wiecej jak 5-10 minut dziennie, a do tego szybko mogę sprawdzić ile pieniedzy mam na jakim koncie bez logowania się do banku 😉 ja bym tam tego tak nie dyskredytował, ale skoro mówisz, że Ty masz wydatki stałe to już nie wnikam 😉

  4. Świat Według Leszcza
    13 grudnia 2011 at 18:47 | | Reply

    Witam.

    Faktem jest, że codzienne notowanie wszystkich wydatków jest dość… męczące, zwłaszcza jeśli np. żona nie zawsze dostarcza poprawne informacje. Zgadzam się, że jest to działanie historyczne, tzn. o fakcie dowiadujemy się po zdarzeniu. W swoim budżecie domowym zacząłem wprowadzać mechanizmy wyprzedzające, coś podobnego do kopert z pieniędzmi. Na podstawie zebranych informacji wyliczyłem średnie wydatki miesięczne, nawet jeśli występują w ciągu roku tylko raz (ubezpieczenie samochodu). Celem jaki chcę osiągnąć w ciągu dwóch lat jest zgromadzenie kapitału na dane zdarzenie zanim ono nastąpi. Czyli przez wydaniem pieniędzy np. na ubezpieczenie samochodu powinienem mieć już zgromadzone na ten cel fundusze, a nie płacić z bieżących przychodów.
    Podzieliłem wszystkie wydatki na dwadzieścia kilka kategorii. Wszystkie traktuję jak subkonto w banku. W tej chwili na jednym saldo jest dodatnie na drugim ujemne. Dzięki oszczędnościom zamierzam uzyskać na wszystkich subkontach wynik dodatni w ciągu dwóch lat.
    To jest działanie wyprzedzające. Zanim wydam pieniądze wiem ile mam do dyspozycji. Codzienne notowanie wydatków to bieżące monitorowanie czy pojawiając się jakieś zmiany w strukturze wydatków.

  5. Małgoś.
    Małgoś.
    14 grudnia 2011 at 15:48 | | Reply

    Witam.
    Ja od jakiegoś czasu zaczęłam kontrolować swoje wydatki.Taka kontrola skutecznie oduczyła mnie impulsywnych zakupów.Ciuchy i kosmetyki , to artykuły którym nie mogłam się oprzeć i tak naprawdę nie były to rzeczy niezbędne. Jestem na rencie i zawsze skrupulatnie planuję wydatki, ale jakoś mi to nie wychodzi.Gdy już wychodzę na saldo + to nagły wydatek np. dodatkowe leki. Chciałabym trochę zaoszczędzić i założyć konto oszczędnościowe, aby kasa była trudniej dostępna.Kiedyś wg. propozycji policzyłam wszystkie stałe wydatki w skali roku.
    Prezenty , chemii i kosmetyki, lekarstwa , opłaty i.t.d. Po podsumowaniu i podzieleniu na 12 miesięcy okazało się , że brakuje mi dochodu lekko 200 zł. Trochę się podłamałam…….
    Tak od nowego roku chciałabym być na + ale jeśli mi się nie uda , to spróbuję rady wyjścia na 0.Renta z całkowitym zakazem pracy, a chętnie bym chociaż parę złotych dorobiła.
    Może jakiś pomysł , chętnie spróbuję.
    Odnośnie planowania , zauważyliście , że ceny niektórych produktów już idą w górę ??
    Po nowym roku chyba cały budżet plan trzeba zweryfikować.
    Pozdrawiam.
    M.

  6. DrogaDoWłasnegoM
    14 grudnia 2011 at 23:31 | | Reply

    Ja dopiero prowadzę rozpiskę dochodów i wydatków od roku.

    Myślę, że dwa lata to okres minimalny, żeby wyciągnąć właściwe wnioski, czyli nie zaburzone przez czynniki sezonowe. To czy jest to okres wystarczający to już inna sprawa, dla jednych tak, dla innych nie.

    Generalnie jest to bardzo przydatna sprawa i każdy kto nie wie co dzieje się z jego pieniędzmi powinien wprowadzić taki mechanizm.
    Wystarczy prosty arkusz w Excelu i wiemy wszystko.

Leave a Reply