5 Responses

  1. Konio
    Konio
    28 października 2011 at 14:41 | | Reply

    Dorzuciłbym do listy zalet jeszcze brak ryzyka. Rozpoczynając pracę nie muszę ponosić żadnych kosztów, a jak firma zbankrutuje to nigdy nie będę na tym stratny. Przedsiębiorca niestety ryzykuje albo całym swoim majątkiem, albo wkładem włożonym w firmę/czasem na zwielokrotnienie tego wkładu.

    Chyba tak jak przy inwestycjach – ponadprzeciętne stopy zwrotu wiążą się z ponadprzeciętnym ryzykiem, ale nie wszyscy rzucają się przecież jedynie na instrumenty ryzykowne.

  2. Richmond
    Richmond
    28 października 2011 at 16:33 | | Reply

    Etat nie jest zly i mozna sie na nim dorobic. Jak ktos kto tak go nie lubi, to moze potraktowac etat jako czas zdobywania doswiadczenia i pojscie na swoje.

    Ja znalazlam wyjscie posrednie – terminowe zlecenia. Maja zalety etatu: czyli po wyjsciu z pracy nic mnie nie interesuje i nie wnikam w polityke firmy i nie martwie sie jak ja utrzymac. Nie siedze nigdy za dlugo w jednym miescu, bo musze szukac nowych zlecen. A najwiekszy plus, to zarobki dwa razy wyzsze niz na etacie.

  3. Darek
    28 października 2011 at 20:31 | | Reply

    Ja obserwuję wręcz pewną propagandę biznesową, wspomaganą przez unijne fundusze. Ludziom wmawia się, że własny biznes to pełna niezależność, a może i nawet więcej czasu dla rodziny. Robi się przeróżne szkolenia i kursy na studiach, mające pobudzić postawy przedsiębiorcze.

    Podczas gdy w wielu branżach, np. specjalistycznych usług o wiele lepszym pomysłem dla osoby kończącej studia może być zatrudnienie się w jakiejś firmie, zdobycie doświadczenia, a dopiero później myślenie o własnym biznesie.

    Świetnie ujął to Tad Witkowicz na swoim blogu:
    http://www.tadwitkowicz.pl/dlaczego-doswiadczenie-w-branzy-jest-kluczowe/

  4. W Kreciej Norze
    28 października 2011 at 21:52 | | Reply

    Etat nie jest zły, ma swoje zalety, tak samo jak własna firma, bo przecież idealnego rozwiązania nie ma. Ale z tymi argumentami to jak kulą w płot trafiłeś. Etat jest fajny ale z innych powodów.
    Etat to nie stabilność, to zależność od widzimisię jedynego klienta – tj pracodawcy (jedyny wyjatek to wtedy gdy sam jesteś szefem szefów, albo masz umiejętności bezcenne dla każdej firmy); i nie nazwałabym tego bezpieczniejszym od własnej firmy – nie w Polsce i nie dla kobiet młodych. Dla pracodawcy: doskonała kandydatka na macierzyński, pierwszy kandydat na zwolnienia i brak podwyżki, tu tak samo jak we własnej firmie – walczysz z wiatrakami, tylko innego rodzaju; to jeden z nieprzyjemnych powodów dla którego przeszłam na własną firmę, piszę tu z autopsji. W końcu mamy jeszcze szklany sufit i ograbianie z większości zarobków przez Państwo, gdy pensje rzeczywiście zaczynają się już na fajnym poziomie (by żyć, a nie przeżyć).. Nie bez powodu większość zamożnych i bogatych ma źródła swoich fortun w firmach. Po prostu więcej przychodu zachowują i pozwalają mu dalej pracować na swoją korzyść. Na etacie jesteś na końcu łańcucha pokarmowego…

    Są ludzcy pracodawcy i naprawdę fajne etaty, tak samo jak są firmy w odpowiednich branżach, gdzie można mieć to wszystko co wymieniłeś i jeszcze więcej. Tak samo jak zmuszanie ludzi do przedsiębiorczości, tak wmawianie im pseudo bezpiecznego, ciepłego stołka na umowę o pracę, jest nieporozumieniem, by nie powiedzieć że wręcz szkodliwe.

  5. Krystyna
    Krystyna
    8 listopada 2011 at 18:17 | | Reply

    może to banalne, ale powiem krótko, że pracując na etacie ( nie ważne jakim) można stać się niezależnym (niezależność to nie tylko góra kasy w portfelu), to tak samo jak bycie dobrym. Nabytą wiedzę w pracy etaowej da się wykorzystać zawsze i wszędzie, tylko trzeba iść do przodu i nie biadolić, uczyć się słuchać, gdzie można nabytą wiedzę z pracy wykorzystać, słuchać uważnie czego ludziom potrzeba i co ja mogę z tego mieć pozdrawiam tych co myślą tylko pozytywnie Krystyna

Leave a Reply