6 Responses

  1. Mariusz
    26 kwietnia 2011 at 12:11 | | Reply

    odniosę się do zacytowanego tekstu:
    „Jeśli kredyt został zaciągnięty na 30 lat i po 10 latach posiada się już środki umożliwiające spłacenie całości zobowiązania, to może się okazać, że bardziej opłaca się zainwestować”

    czasami to jest prawda. Słyszałem kiedyś o takim przypadku, że ktoś właśnie chciał spłacić nagle cały kredyt po 10 latach spłacania (lub innym podobnym okresie) i co się okazało? Że kredyt jest praktycznie taki jak na początku, bo w początkowych latach spłaca się głownie odsetki, a kapitał w śladowej wartości. Nie pamiętam gdzie dokładnie o tym przeczytałem, ale były tam liczby. Coś na zasadzie:
    kredyt: 100tys.
    okres kredytu: 30lat
    okres spłacania: 10lat

    i nagle okazało się, że po 10 latach do spłaty pozostało np. 80-90tys. W takim wypadku trzeba sobie dobrze wszystko przeliczyć, bo może wyjść, że rzeczywiście lepiej inwestować nadwyżkę niż spłacić kredyt wcześniej. Oczywiście każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Niestety tutaj nie każdy potrafi obliczyć co się opłaca.

  2. Kamil
    13 maja 2011 at 14:36 | | Reply

    Z tym kredytem to jest zawsze śliska sprawa, na moim przykladzie, kredyt 255k, raty rowne, przez pierwsze 10 lat spłace tylko 50k kapitału i 162k odsetek, czyli prawie 4/5 całej kwoty jaką pożyczyłem od banku 😉 najlepszym wyjście jest nadpłata kredytu kiedy się tylko da, najlepiej co miesiac nawet kwotami rzędu 500-1000 PLN, wtedy zmniejsza się kapitał od którego naliczane są odsetki i albo skracamy okres kredytowania albo zmniejszamy sobie rate. Trzeba sobie zajrzec do umowy, ale np. w PKO BP po dwoch latach można już nadpłacać kredyt bez zadnych dodatkowych opłat 🙂

  3. Robert
    Robert
    13 stycznia 2012 at 10:44 | | Reply

    Akurat tak się składa, że zajmuję się od prawie 12 lat doradztwem w zakresie doboru kredytu hipotecznego. Zawsze swoim klientom powtarzam, że korzystniej jest dokonywać regularnych nadpłat kredytu, niż zbierać środki na jednorazową dużą nadpłatę, ale… No właśnie zawsze jest jakieś ALE. Problem wcześniejszej spłaty kredytu (lub jego nadpłaty) jest trochę bardziej złożony. Po pierwsze, część banków pozwala sobie pobrać prowizję za taką operację – czasem w okresie 2-5 lat, czasem w całym okresie kredytowania. Należy to sobie dokładnie policzyć. W wielu przypadkach przy kredycie walutowym (tudzież indeksowanym kursem waluty) może nam się to po prostu nie opłacać przy wyższym kursie waluty w dniu nadpłaty/całkowitej spłaty kredytu niż w dniu uruchomienia. Po za tym warto wtedy odnieść się do oprocentowania takiego kredytu (np. kredyty zaciągnięte w latach 2007-2009 np w CHF mają marżę zbliżoną do 1 % dziś uwzględniając LIBOR na dzień 13 stycznia 2012 są więc oprocentowane od 0.72 % do 1.62 może w niektórych przypadkach lekko powyżej 2%) Przy kursie waluty na pewno wyższym od tego po jakim uruchomiliśmy kredyt lepiej jest nadwyżki finansowe przeznaczyć na oszczędzanie nawet na zwykłej lokacie, które na dzień dzisiejszy oprocentowane są od 5.6 nawet do 7 %.
    Moim skromnym zdaniem najpierw mimo wszystko powinniśmy uzbierać kwotę odpowiadającą np. 3, 6 a może nawet 12 miesięcznym kosztom utrzymania rodziny a następnie nadwyżki finansowe inwestować. Jak? To już osobna sprawa i warta przedyskutowania. Kończąc zacytuję a może raczej sparafrazuję słowa Sławka Śniegockiego (autora książki Zainwestuj we własny dług) – pamiętajmy wcześniejsza spłata jakiegokolwiek zobowiązania to także inwestycja! Choć tak jak napisałem w przykładzie powyżej może być nie zawsze opłacalna.

  4. Marek
    Marek
    21 stycznia 2012 at 22:04 | | Reply

    Witam wszystkich czytelników. Zgadzam się z Jerzym, że kredyt hipoteczny to zło konieczne. Było to jedyne zobowiązanie, na które mogłem (musiałem) się zdecydować. Tak jak wspominał Jerzy kogo stać na zakup mieszkania czy domu.
    Mój „wyrok” to 30 lat, a dokładnie 25, które jeszcze pozostało. Na szczęście kredyt jest złotówkowy, więc odchodzi mi zmartwienie jakim jest na pewno kurs waluty. Oczywiście coś za coś – duże odsetki!
    Uważam że Robert ma racje, iż nadpłata kredytu walutowego z ekonomicznego punktu widzenia jest gorszym rozwiązaniem niż zainwestowanie nadwyżki w chociażby jak pisze lokaty.
    Na wielkość raty kapitału wymaganego do spłaty (przeliczonego na pln) większy wpływ ma kurs niż nasze nadpłaty (chyba że będą duże, np. wygrana w totka :]).
    Zająłbym się raczej spłatą raty wymaganej (odsetki tych kredytów nie są duże, „boli” bardziej część kapitału do spłaty * aktualny kurs). Podtrzymując to co pisze Robert, nadwyżki lepiej inwestować.
    Rzecz ma się inaczej z kredytami pln. Tu odsetki stanowią większą część naszego comiesięcznego obciążenia. Moim zdaniem w tej sytuacji tak jak radzi Jerzy, lepiej szybciej spłacać kredyt, gdyż BEZPIECZNA inwestycja nadwyżek (w lokaty) nie pokryje nam odsetek. Po nadpłacie pieniędzy już nie mamy, więc nie wydamy ich na zachcianki, a następna rata będzie niższa!
    Ja zrobiłem sobie arkusz kalkulacyjny w którym z jednej strony mam obraz kredytu nie nadpłacanego, a z drugiej faktyczne raty uwzględniające dokonane nadpłaty (najczęściej otwierany plik w komputerze 🙂 . Dzięki nadpłatom z raty 1750 zjechałem do 1300. Rocznie to 5400 oszczędności, które przeznaczę na dalsze nadpłaty. Żona śmieję się ze mnie, że spłata tego kredytu to moje nowe hobby! Satysfakcja z nadpłat– bezcenna!

    Na zakończenie moje parametry: wibor 3m + 1,2% (BGŻ).
    Ciekawy jestem waszych.

Leave a Reply