7 Responses

  1. E.W.
    25 września 2011 at 16:15 | | Reply

    A w jakim banku masz kredyt, jeśli można wiedzieć? Rozumiem, że nie miałeś żadnego wkładu własnego? Przy wkładzie własnym na poziomie 10-20% role się zmieniają i to klient może dyktować warunki.

    Życzę Ci powodzenia.

  2. Kamil
    25 września 2011 at 21:03 | | Reply

    Nie wiem jaki masz motyw w demonizowaniu kredytu hipotecznego, ale chyba nieco przesadzasz. Wszystko jest kwestią dogadania się, u mnie formalności też długo trwały, ale deweloper od którego kupowałem od początku był bardzo pomocny, już w umowie przedwstępnej ustala się termin zapłaty należności za mieszkanie, a dopiero z taką umową mozna zgłosić się do banku po kredyt i trzeba czekać na decyzje, u mnie trwało to dłużej, ale nie było żadnego ciśnienia i wprost mi powiedziano, żeby się tą datą nie przejmować, jak będzie trzeba więcej czasu to podpiszemy aneks do umowy i problem z głowy. Im też zależy na tym żeby sprzedac mieszkanie, a teraz bedzie zależeć jeszcze bardziej, więc nie musi być to wcale traumatyczne przeżycie.

    W każdym razie jeśli ktoś jest w stanie spłacać raty, to chyba warto zaryzykować, panuje to powszechne przekonanie, że to bank jest właścicielem Twojego mieszkania, ale to nie jest prawda, jako właściciel w KW jest wpisany nabywca, bank z tytułu hipoteki ma tylko prawo do egzekucji kwoty, która jest w niej zapisana, nie oznacza to, że natychmiast gdy nie zapłacisz raty, zabierze Ci mieszkanie, nie jest to wcale takie proste.

    W każdym razie życze Tobie i sobie szybkiego pozbycia się kredytu, mi według planu pozostało jeszcze niespełna 25 lat, celem jest zamknięcie tego rozdziału w ciągu 15.

  3. Kamil
    27 września 2011 at 16:06 | | Reply

    W kwestii demonizowania akurat chodziło mi o przykłady „licznych” znajomych 😉 Przyjąłem do wiadomości Jerzy, że to Twoja osobista opinia i doświadczenia, pewnie masz racje było to stresujące, bo pamiętam jak moja żona też cały ten kredyt przeżywała dlatego już nie polemizuje 🙂

    Spłacić kredyt chce wcześniej bo nie mam zamiaru dopłacić bankowi drugie tyle, które mi pożyczył, poza tym mam znacznie lepsze pomysły na wykorzystanie kwoty, którą co miesiąc przelewam w ramach raty 😉 póki co jednak z nadpłacaniem nie mam się co spieszyć, jeszcze nie minął okres karencji, w którym bank pobiera opłatę za nadpłatę, a do tego mam dopłaty RnS, które mocno amortyzują koszt kredytu i mocno obniżają realne oprocentowanie. Ty chyba też nie masz zamiaru pozbywać się kredytu na frankowej górce prawda?

  4. Marcin
    Marcin
    16 grudnia 2011 at 17:03 | | Reply

    Jerzy. Nadal masz kredyt we frankach? Nie myślałeś o przewalutowaniu w związku z kryzysem?

Leave a Reply